Mamy początek lutego i wiem, że wielu z Was miało postanowienia noworoczne odnośnie zmiany swojej sylwetki. Wiem również, że u większości osób tradycyjnie pod koniec stycznia ten zapał powoli się wyczerpuje. Dlatego zaprezentuje Wam dzisiaj coś co mam nadzieję na nowo zmotywuje Was do pracy nad swoja sylwetką.

Przedstawiam Wam metamorfozę mojego podopiecznego Damiana, który od lipca 2014 roku zrzucił ponad 32kg i stracił w pasie 29cm. Pisałem to już kiedyś, ale się powtórzę. Same cyfry nic nie znaczą. Stracić 30kg lub więcej jest w stanie wiele osób. Sztuka polega na tym, aby stracić tkankę tłuszczową, gdyż to wyłącznie jej utrata jest odpowiedzialna za poprawę estetyki ciała. Znam dość sporo osób, którym udało się zrzucić stosunkowo wiele kilogramów. I co z tego, skoro mimo utraty tylu kilogramów dalej ich ciała, a przede wszystkim brzuchy są pokryte sporą ilością tłuszczu. Taka osoba na pewno może lepiej się prezentować w ubraniu, jednak bez koszulki wygląda to kiepsko, jakby ktoś spuścił z niej powietrze. Dotyczy, to zwłaszcza osób, które wchodzą na pseudo dietki o bardzo niskiej ilości kalorii, a utrata ich wagi jest na tyle szybka, że skóra nie jest w stanie się do tego zaadoptować.

W ostatnich tygodniach udało nam się z Damianem odsłonić jego mięśnie brzucha, choć wielu wątpiło w ich istnienie. Wydawało się, że dzielą nas od nich całe lata świetlne. Startowaliśmy z poziomu, gdy zrobienie tzw. „pompek” nie przekraczało 7 powtórzeń, wykonanie ćwiczenia typu „plank” okazało się istnym mission impossible z powodu zbyt mocno odstającego brzucha, a marsz na bieżni ruchomej z prędkością 5,5km/h kończył się mocną zadyszką po zaledwie 10 minutach.

Od początku trwania transformacji Damian ćwiczył 4 razy w tygodniu. W tym okresie nie opuścił ani jednego treningu oraz ściśle stosował się do zaleceń dietetycznych, które mu nakreśliłem, mimo że codziennie od poniedziałku do soboty pracował od 8 do 12 godzin na dobę. Mam nadzieję, że jego metamorfoza Was zainspiruje, zwłaszcza że większość osób będzie startować z lepszej pozycji wyjściowej niż miało to miejsce w przypadku Damiana. Tak więc do roboty, bo samo się nie zrobi  😉

To oczywiście nie koniec transformacji. Ciągle jest wiele do zrobienia. Zabawa dopiero się zaczyna, a apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Do następnego razu.

Maciek Gąsiorek

jaktrenowac.blog.pl

Autor: Maciek Gąsiorek